Ostatnio natrafiłem na bardzo ciekawy artykuł opublikowany przez Rzeczpospolitą na łamach ich portalu internetowego [http://www.rp.pl/artykul/676844.html]. Felieton napisany został przez filozofa i etyka Jacka Hołówkę. Autor rozprawia się ze w nim z dylematem dzisiejszych czasów – Czy potrzebna nam jest filozofia? A dokładniej, czy filozofia potrzebna jest współczesnej edukacji?

Hołówka z problemem tym rozprawia się dość zwięźle i trudno się z nie zgodzić z jego poglądami. Jest on jednak jedynie obserwatorem, bardziej doświadczonym, ale jedynie obserwatorem. Ja zaś jestem uczestnikiem i mogę powiedzieć, co nieco jak wygląda to z mojej strony. Otóż styczność z filozofią w czasie mojej edukacji była raczej średnia. Pod koniec gimnazjum miałem sporadyczne zajęcia z „Etyki” zorganizowane przez moją nauczycielkę od Języka polskiego i katechetę. Zajęcia były ciekawe, bo nie polegały na wykładaniu nam surowej wiedzy, ale na aktywnej dyskusji na różne filozoficzno-etyczne tematy. Poruszanie kwestii społecznych, religijnych i etycznych dawało nam szerokie spektrum dyskusyjne, a co ciekawe w zrównoważonym poglądzie, gdyż katecheta reprezentował stronę teistyczną, a polonista stronę ateistyczną. Nie zmierzę ani nie zważę, ile z tego dokładnie wyniosłem, ale samo przeżycie tego typu edukacji jest dla mnie niezwykle ważnym doświadczeniem. W liceum oprócz wątków filozoficznych na lekcjach Języka polskiego, przez dwa lata uczęszczałem na zajęcia z Filozofii. Niewiele z nich wyniosłem, gdyż zajęcia te były, rzecz ujmując, najnormalniej nudne. Nie neguje wiedzy w dziedzinie filozofii naszego profesora, ale umiejętności interesującego wykładania pozostawiały bardzo wiele do życzenia. Ale tak to już chyba jest - niektórzy umieją uczyć, a inni nie. Mój profesor nie umiał.

Leszek Kołakowski

Poważniej filozofią zainteresowałem się dwa lata temu, gdy w księgarni z ciekawości zakupiłem zbiór felietonów Kołakowskiego. (Tak szczerze mówiąc do tej pory nie wiem , co mnie podkusiło. Zazwyczaj nie kupuje książek bez jakiegoś większego rozeznania.) I wtedy przeżyłem szok – FILOZOFIA POTRAFI BYĆ CIEKAWA! I to jak! Kołakowski był geniuszem. Sposób, w jaki przedstawiał tematykę filozoficzno-etyczną w swoich esejach jest czymś godnym pozazdroszczenia. Momentami trudne i absorbujące eseje mają niebywałą płynność w przyciąganiu i interesowaniu czytelnika. Swego czasu Kołakowski nawet prezentował mini wykłady w Telewizji Polskiej, szkoda że obecny profil TVP raczej bardzo odbiega od takich rzeczy...

Filozofia jest nam potrzebna, bo kształtuje elastyczność naszego myślenia. Chciałbym jednak, aby była ona wykładana w interesujący dla nas sposób, gdyż nie chodzi o to, aby nauczyć się na pamięć teorii Platona, ale aby nasze umysły wchłonęły myśli filozoficzne w pożyteczny dla nas sposób.